Chyba każdy zna takie przysłowie "Jeśli kogoś kochasz daj mu wolność. Jeśli nie wróci nigdy nie było twoje,a jeśli wróci jest twoje". Do niedawna zgadzałam się z tym,ale od jakiegoś czasu tak nie jest.
Ostatnio poznałam osobę,która zmieniła moje życie o 360*,ale nie na gorsze,zdecydowanie na lepsze.
To przez tą osobę każdy dzień,godzina,minuta i sekunda były cenne i bardzo szybko mijał czas gdy z nim rozmawiałam i pisałam.
To dzięki niej gdy robiłam jakąś czynność,ona sprawiała mi radość-tak wiem zabrzmiało to dziwnie.
Ta osoba bardzo często mnie pocieszała,prawiła mi komplementy-jednym słowem akceptowała mnie taką jaka jestem,ja bardzo często jej pomagałam w różnych problemach,byłam na każde jej zawołanie.
Ale po jakimś czasie ta osoba poznała "ktosia",ale najpierw ten ktoś ją olewał,więc ona mi się z tego zwierzała,dlatego jak zawsze pocieszałam ją.
Teraz ta osoba przestała się ze mną kontaktować,bo ten ktoś przestał ją ignorować.
Ciągle myślę o tej osobie,dzień i noc,
Teraz zwykłe czynności nie mają dla mnie żadnego sensu.
Większość rzeczy przypomina mi o niej.
Nie myślałam,że nie będę mogła o niej zapomnieć.
Ona jest dla mnie cholernie ważna,ale ja dla niej raczej nie..
A najbardziej boli to,że wszyscy myślą,że dalej mamy dobry kontakt.
Bardzo Was przepraszam za ten post,ale musiałam to wszystko to z siebie wyrzucić i przelać to na bardzo ważną rzecz jaką jest ten blog.
Również bardzo,ale to bardzo dziękuje 231 wyświetleń,mam nadzieje,że dobijemy do 300,ale z Wami jest to bardzo możliwe <3
Do zobaczenia!